Na Wileńskich Targach Książki, które rozpoczęły się wczoraj i potrwają do niedzieli włącznie, prezentowane jest litewskie wydanie powieści Bartosza Połońskiego „Robczik”.
– Na targach książki będzie można kupić dwie moje książki, cóż, tę samą książkę w dwóch językach. Ta książka to największy wstyd i największa duma jednocześnie, jeden z najbardziej intymnych i publicznych projektów, którego połowa Polaków na Litwie nienawidzi, a druga połowa uwielbia. Prezentacja książki już w niedzielę, zapraszam – napisał na Facebooku Bartosz Połoński.
W wywiadzie dla LRT.lt Połoński mówił, że „Robczik“ powstał spontanicznie. – Kiedyś działała grupa artystyczna SIEKIEL, jej członkami byli Romuald Ławrynowicz, Jan Drawnel i inne osoby, które tworzyły różne ciekawe rzeczy. Głównym nurtem sztuki była dla nich poezja. Ja z kolei byłem raczej filmowcem, studiowałem wtedy w Akademii Sztuk Pięknych i próbowałem pisać scenariusze. W pewnym momencie zauważyłem, że podczas procesu twórczego jest ważne używanie takiego języka, który rozumie cała ekipa filmowa, a zatem bardzo pragmatycznego. Tak się stało, że pisaliśmy częściej językiem „tutejszym“, czyli wileńskim. Drukując te scenariusze zauważyłem, że ludzie je czytają z dużym zaciekawieniem, a mowa potoczna jest przyjmowana bardzo pozytywnie – tłumaczył Połoński.
– W pewnym momencie stworzyłem taki niby-scenariusz, a może raczej fikcyjny monolog postaci, które mają własne odzwierciedlenie również w prawdziwym życiu. Byli nimi nastolatkowie z dzielnicy Poszyłajcie. Teksty opublikowałem na popularnym wtedy portalu „rasyk.lt“. To było tak naprawdę dla żartu, ale już tego samego dnia doczekałem się mnóstwa reakcji. Komentatorzy wymagali, bym tworzył tego więcej. Akurat w tym czasie przebywałem na emigracji w Austrii, pracowałem w laboratorium medialnym, związanym ze sztuką. Wieczorami siadałem za pisanie tekstów, bo tego wymagali czytelnicy. W końcu powstało nawet całkiem sporo materiału. Musiała jednak się zatrzymać, bo miałem obowiązki zawodowe – dodał.
Po kilkunastu latach Połoński postanowił wydać „Robczika”. – Prawdę mówiąc, cieszę się, że nie wydałem tej książki wcześniej, bo miałem okazję nadać postaciom głębi. Ich problemy pozostały te same: czym jest szkoła, szkoła, nauka, jak polepszyć relacje z rodzicami i rówieśnikami? – mówił.
Na wydanie wileńskiej powieści zdecydowało się polskie wydawnictwo „Części proste”. Premiera „Robczika“ odbyła się we wrześniu w Gdańsku w ramach Targów Książki.
– To unikatowa – przede wszystkim ze względu na język, jakim została napisana – powieść o życiu współczesnej polskiej młodzieży wileńskiej, książka niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Opowiada historię grupy wileńskich licealistów o polskich korzeniach, ukazując jednocześnie miasto ich oczami i — narratorem jest jeden z bohaterów — ich językiem, który wyrasta z określonego genius loci, żywi się nim i z nim dyskutuje – pisano na stronie wydawnictwa.



